Skuteczna komunikacja e-commerce w mediach krok po kroku

Skuteczna komunikacja e-commerce w mediach krok po kroku

Tworzysz swój sklep lub rozwiązanie dla e-commerce. Godzinami ustalasz, co to będzie i jak wspaniałe efekty przyniesie. W końcu jest upragniona publikacja produktu w sieci i… cisza.

 

Rozwiązanie, które kosztowało Cię tyle czasu i energii, nagle nie znajduje tak szybko i tak dużo zainteresowanych. Podstawowym błędem może być brak przygotowanej komunikacji, czyli języka korzyści dla potencjalnych klientów, oraz planu marketingowego i PR-owego.

Jeżeli rozwijasz się i działasz w branży e-commerce i kierujesz swoje rozwiązania do klientów B2B, ten artykuł kieruję szczególnie do Ciebie.

Czy komunikacja to trudna sztuka?

Zaczynając pracę nad komunikacją swoich produktów, zadaj sobie pytanie, co chcesz osiągnąć i po czym poznasz, że osiągnąłeś cel. Może potrzebujesz tej komunikacji, by znaleźć inwestora, zwiększyć sprzedaż albo po prostu zaistnieć w świadomości rynku. Dlaczego to takie ważne? Znam bardzo dużo przedsiębiorców, którym zależało na tym, aby pisały o nich media. Następnie pojawiły się artykuły w prasie, wypowiedzi w radio, niekiedy nawet występy w telewizji, ale gdy podczas spotkań pytałam, jak idzie rozwój firmy, odpowiedź padała najczęściej, że średnio…

I tu trzeba sobie zadać pytanie, dlaczego tak się dzieje? Pierwsza rzecz, o której powinniśmy pamiętać, to to, że komunikacja nie daje efektów od razu. Jest to budowanie wizerunku firmy oraz edukowanie potencjalnych klientów, do czego służy nasz produkt, do kogo jest kierowany i jaki problem rozwiązuje. Owszem, nieraz jest tak, że ktoś przeczyta artykuł o nas i od razu napisze, że jest zainteresowany współpracą, bo właśnie tego potrzebował. Zwykle jednak potrzeba więcej czasu, aby skala działań dała efekty.

Kolejną rzeczą jest określenie mierników, które pozwolą nam na określenie, czy komunikacja przynosi oczekiwane rezultaty. Często zdarzają się sytuacje, że przedsiębiorcy są tak podekscytowani, że media interesują się ich działalnością, że zapominają o celu komunikacji. Koncentrują się głównie na ilości publikacji w mediach.

Takim miernikiem może być m.in. zwiększony ruch na stronie www, zapytania dotyczące możliwości przetestowania naszego rozwiązania czy zaproszenia do współpracy.

Gdzie znajdę klientów?

Jeżeli już określisz nasze cele, następnym krokiem jest przygotowanie odpowiedniej listy mediów, w których chcesz się pokazać. Ale to nie koniec. Przygotuj także listę wydarzeń oraz innych miejsc, gdzie możesz opowiedzieć o swoim projekcie. I tu mała podpowiedź: jeżeli oferujesz swoje usługi dla klientów biznesowych, mediami, w których warto się pokazać, są m.in. Puls Biznesu, Bankier, Magazyn E-commerce czy Money.pl. Jest ich oczywiście znacznie więcej, więc wybór powinien zależeć od tego, które z nich czyta Twoja grupa docelowa i jakiego rodzaju usługę czy produkt oferujesz.

Kiedy już wiesz, jakie media są dla firmy odpowiednie, przed Tobą analiza tego, co o branży, w której działasz, już dotychczas zostało napisane. Może konkurencja już się tam pojawiła? Jeżeli tak, zobacz, w jaki sposób przedstawiane było ich rozwiązanie, nad czym skupiono się w artykule i co zwróciło uwagę dziennikarzy. To bardzo ważna analiza, która prowadzi nas do kolejnego punktu.

Skuteczna komunikacja e-commerce w mediach krok po kroku

O czym chcę mówić?

Pewnie odpowiesz – o swoich produkcie. Jednak ja od razu powiem, że w przypadku współpracy z dziennikarzami, tak prosto nie jest. Jeżeli chciałbyś opowiadać tylko o tym, co robisz, to masz jak w banku, że od razu skierują Cię do działu reklamy. Sukces zależy teraz od konkretnej wiedzy na temat potrzeb dziennikarzy.

 Jak znaleźć dziennikarzy?

 Jeżeli samodzielnie chcesz rozpocząć przygodę z komunikacją firmy, to po tym, kiedy wybierzesz już media i zobaczysz, jak piszą o interesującym Cię temacie, sprawdź, kto jest autorem tych tekstów. Zwykle artykuły są podpisane imieniem i nazwiskiem oraz często znajduje się tam kontakt do dziennikarzy.

Cel jest jeden – chcemy pokazać Ciebie, Twoją firmę w e-commerce czy technologie, a można to zrobić na kilka różnych sposobów.

  1. Notatki prasowe – to materiały przedstawiające najczęściej jakąś aktualną sytuacją, wdrożenie, wprowadzenie nowej funkcjonalności itp. Takie treści zwykle są wysyłane do szerszego grona wybranych dziennikarzy zajmujących się tematyką, której one dotyczą.

Czego konkretnie mogą dotyczyć notatki prasowe? Mogą mówić o otwarciach nowych biur i zatrudnianiu dużej liczby pracowników, zmianach personalnych na wyższych stanowiskach firm, pozyskanych znacznych środkach, ciekawych współpracach, ekspansji międzynarodowej, ważnych wydarzeniach branżowych czy nowych wdrożeniach z obszaru e-commerce itp.

  1. Raporty i opracowania – dane, analizy, liczby… – tego stale potrzeba w świecie mediów. Jeżeli Twoja technologia pozwala na stworzenie raportu obrazującego zmianę w świecie e-commerce, której może jeszcze nie jesteśmy świadomi, albo na pokazanie naszych zachowań zakupowych, które do tego w ciekawy i merytoryczny sposób zanalizujecie, to możesz liczyć na większe zainteresowanie dziennikarzy tą tematyką.

Ogólniki, zdania typu „wydaje się nam, chyba” nie są ani ciekawe, ani nic nie wnoszą. Materiały, w których faktyczne przedstawimy, jak rozwija się nasz biznes, zyskają znaczące zainteresowanie mediów.

  1. Dedykowane treści – media stale poszukują ekspertów, którzy mogliby podzielić się swoją wiedzą oraz praktycznym podejściem, pokazać pewne tendencje, przedstawić trendy oczami praktyka. Nieraz są to także felietony obrazujące kierunki rozwoju, które zauważasz, a które mogą pomóc innym w biznesie. Tym właśnie są dedykowane artykuły, wypowiedzi, opracowania.

Do tej kategorii dodałabym dwie dodatkowe, które omawiam poniżej.

  1. Podejście od ogółu do szczegółu – zakłada, że przedstawiasz, w jaki sposób np. sztuczna inteligencja zmienia nasze zachowania zakupowe. Opowiadasz o kierunkach rozwoju, przedstawiasz, co wiąże się z takimi zmianami. Bardzo rzadko będziesz mógł opowiedzieć o swoim produkcie. „Szczegółem”, o którym myślę w tym momencie, jest podpisanie Ciebie z imienia i nazwiska oraz podanie nazwy firmy, którą reprezentujesz.
  2. Podejście od szczegółu do ogółu – media, szczególnie te wyspecjalizowane w danej tematyce, bardzo lubią case study. Wtedy, przedstawiając jedno z wdrożeń, masz szansę na zaprezentowanie swojej wiedzy, doświadczenia i technologii, na której pracujesz. Ważne jest, żebyś pamiętał o danych liczbowych oraz o wnioskach, najlepiej takich pokazujących jasne i ciemne strony konkretnego wdrożenia – co zrobiłbyś następnym razem inaczej, jakie sam dałbyś rady dla kolejnych takich sytuacji itp.

Nie możemy jednak zapominać o tym, że treści, które przekazujesz, w pierwszej kolejności muszą być dla dziennikarzy ciekawe. Muszą one budzić zainteresowanie, edukować, sprawiać, że czytelnicy wybranych tytułów będą z chęcią nie tylko je czytać, ale także udostępniać swoim znajomym!

Follow-up

Dzień, może dwa, po wysłaniu materiału dobrze jest skontaktować się z dziennikarzami, którym wysyłaliśmy notatki prasowe czy opracowane raporty. Każdego dnia otrzymują oni setki maili od innych podmiotów, podobnie chętnych do pokazania swojej pracy. Im lepsze masz relacje z nimi, tym szybciej i łatwiej rozwijać się będzie współpraca. Na to wszystko potrzeba jednak czasu.

Kij zawsze ma dwa końce i dziennikarz również może czegoś chcieć od nas, np. potrzebować wypowiedzi bądź komentarza w interesującym go temacie. Nie radzę zwlekać z odpowiedzią, ponieważ jeśli nie zrobimy tego my, to znajdzie się ktoś inny. Odradzam także pośpieszanie pracowników mediów. Zbyt natarczywy kontakt może odwrócić się przeciwko nam. Temat, który proponujemy, w danym momencie może nie być dla niego atrakcyjny, ale to nie znaczy, że np. za jakiś czas nie będzie. W przypadku pracy na zasadach redakcyjnych, niestety, to Ty musisz się dostosować. Jeżeli natomiast pilnie potrzebujesz publikacji, rozważ działania komercyjne i zapłać za publikację artykułu.

Skuteczna komunikacja e-commerce w mediach krok po kroku

Kiedy rozpocząć komunikację w e-commerce?

Jaki moment na start komunikacji produktu jest najlepszy? Odpowiedź pewnie Cię nie ucieszy, bo nie można go określić precyzyjnie. Zależy on bowiem od tego, jakiego rodzaju rozwiązanie oferujesz, jak dużą masz konkurencję w tym obszarze i czy media już o niej pisały oraz na jakim poziomie zaawansowania jest Twój projekt.

Współpraca z mediami w e-commerce to zadanie wymagające, ale dające znaczące szanse na rozwój biznesu. Wymaga dokładnej analizy branży, znajomości specyfiki pracy dziennikarzy i czasu. Taka praca pozwala na budowanie trwałych relacji z mediami, które potem zaowocują rozpoznawalnością i budowaniem stabilnej, wiarygodnej marki.

Najważniejsze pytania, jakie warto zadać sobie przed startem komunikacji:
  1. Do kogo mówię?
  2. Kiedy powinienem zacząć komunikację?
  3. Gdzie powinienem się pojawić z moim komunikatem (jakie media, wydarzenia itp.)?
  4. Jak powinienem mówić o swoim produkcie?
  5. Dlaczego produkt jest wart uwagi?
  6. Co zyska czytelnik, korzystając z naszego produktu?

 

Artykuł ukazał się w Magazynie E-commerce kwiecień-maj 2019 Nr 2 (5)/2019

Klątwa wiedzy w praktyce

Klątwa wiedzy w praktyce

Czy zdarzyło się Wam, że ktoś pyta jak coś zrobić/przygotować, a Wy dziwicie się, że ta osoba tego nie wie? Dostajecie propozycję napisania artykułu i nagle wszystko, co przychodzi Wam do głowy to same oczywistości i myśli typu “przecież to wszyscy wiedzą, nie mam nic ciekawego/odkrywczego/innowacyjnego do powiedzenia? Ja tak mam bardzo często i nierzadko spotykam się z taką sytuacją u klientów.

Niedawno zostałam poproszona o napisanie odpowiedzi na kilka prostych pytań dotyczących mojej pracy. Mniej niż 10 minut zajęło mi odpowiedzenie na wszystkie i zadowolona pokazuję koleżance z zespołu do sczytania. Robimy tak z każdym artykułem, dzięki temu unikamy niepotrzebnych literówek, niezrozumiałych form, czy skrótów myślowych. Patrzę i widzę po jej minie, że nie podoba jej się to, co czyta. A konkretniej… nie wie o co chodzi. Bo za dużo ogólników, nie wyjaśniłam co się skąd bierze. Dla mnie to cytując klasyków “oczywiste oczywistości” – dla niej nie i pewnie dla innych również nie. I wówczas pomyślała, no tak, dopadła mnie “klątwa wiedzy”.  

Cztery poziomy wiedzy

Jak rozmawiam ze znajomymi, to oni w taką pułapkę również wpadają. Po prostu wydaje się nam, że wszyscy wszystko wiedzą. A przecież jest zasada 4 poziomów wiedzy…

  1. Nie wiem, że nie wiem – przedstawia wiedzę, o której nie mamy pojęcia, że istnieje. Dla nas to idealny użytkownik rozwiązań naszego klienta, który nie wie, że nie wie o istnieniu rozwiązania, które może mu pomóc, a zadaniem jest go o tym poinformować poprzez różne formy komunikacji. Czy też, nie wiem, czy na świecie jest inna Anita, która na co dzień zajmuje się komunikacją.
  2. Wiem, że nie wiem – wiem, że mam jakieś braki w danym obszarze. Mogę coś z tym robić, albo nie. Np. wiem, że nie umiem języka chińskiego i raczej nie angażuję się w jego naukę.
  3. Wiem, że wiem – czyli jestem świadoma, że coś potrafię i umiem to zrobić. Np. wiem, że znam tabliczkę mnożenia.
  4. Nie wiem, że wiem – i tutaj właśnie zaczyna się nam klątwa wiedzy. Czyli nie wiem, że coś potrafię, o czymś wiem – po prostu to robię.

Dlaczego coś, na co tak długo pracujemy nazywane jest “klątwą wiedzy” a nie “złotym medalem za wiedzę”? Ponieważ ta wprawa, nieraz rutyna powoduje, że często umniejszamy sobie, swoim dokonaniom i temu, ile kosztowało nas zdobycie tego cennego doświadczenia. Przez to, możemy taniej wyceniać swoje usługi niż powinniśmy.

Ta “klątwa” może powodować też, że nie umiemy wystarczająco dobrze przedstawić swojej wiedzy w trakcie konferencji, wystąpień w radio, czy TV lub pisząc artykuł, ponieważ będziemy poruszać ogólniki. W efekcie nie wykorzystujemy tych okazji wyjątkowo dobrze.

Klątwa wiedzy w praktyce

Jak sobie radzić z klątwą wiedzy?

Podam Wam kilka moich sprawdzonych sposobów:

  1. Pracuję z kartką i długopisem

Odręczne pisanie sprawia, że zaczynam zupełnie inaczej myśleć. Ja zawsze na początku przygotowywania artykułu, czy tworzenia schematu wystąpienia na konferencji rozpoczynam od wypisania rzeczy, które są ważne w danym temacie. Nie jest to usystematyzowana lista, a raczej luźne przemyślenia, case study, które mogą pasować, ciekawe przykłady. Dopiero potem porządkuję je i układam w historię. Skreślam to, co niepotrzebne.

Jednak to właśnie wtedy, robiąc sobie taką burzę mózgu na papierze zauważam, że mam na dany temat więcej do powiedzenia niż mi się na początku wydawało.

2. Przedstawiam swoje pomysły komuś spoza środowiska

Kolejnym, bardzo ważnym dla mnie etapem jest weryfikacja tej historii. Czy wszystko jest zrozumiałe? Czy nie przeskoczyłam jakiegoś etapu, który dla mnie jest oczywisty, a dla kogoś innego wręcz odwrotnie? Po kolei staram się przedstawić swój punkt widzenia i upewnić, że prezentowane materiały są jasne, a jedno wynika z drugiego.

To tutaj najczęściej wyłapuje kwestie dla mnie wiadome, a pełne niedopowiedzeń dla innej osoby. Wtedy też zauważam, jak nieraz trudno mi precyzyjnie odpowiedzieć na oczywiste dla mnie kwestie.

Dobrze jest mieć wokół siebie takie osoby, które przeczytają materiał, którym możemy przedstawić naszą prezentację i upewnić się, że w sposób zrozumiały dla innych opowiemy czym się zajmujemy.

Nawet nie jestem w stanie wymienić ile razy napisałam coś, zadowolona pokazuję wybranej osobie, już liczę na pozytywną opinię i co… na jej twarzy widzę konsternację. “Ja tutaj nic nie rozumiem…” słyszę, albo “ale o co chodzi…” . W efekcie dopytuję, uzupełniam i tak naprawdę, to ta osoba wyciąga ze mnie konkrety. Wtedy też słyszę: “A jak Ty to robisz na co dzień?”, “jak zaczynasz?”. Nie analizując zbytnio po prostu mówię i… eureka. Właśnie tego brakowało!

Z jednej strony uwielbiam to “wyciskanie” ze mnie wartościowych treści, bo nieraz sama zupełnie jej sobie nie uświadamiam. Z drugiej, bywa to naprawdę męczące.

klątwa wiedzy w praktyce

3. Dopytuję, co z mojej pracy interesuje innych

Jeszcze inną kwestią jest nasze postrzeganie czytelników, widzów, czy słuchaczy. Rozmawiając z kimś o pracy, kiedy uważnie przysłuchamy się pytaniom, jakie zadają rozmówcy, zobaczymy jakie tematy są dla nich wyjątkowo interesujące. Nieformalne spotkania, towarzyskie wyjścia na kawę – to moja skarbnica pomysłów.

Nie zliczę ile razy bliskie mi osoby pytały, ale na czym ja w ogóle zarabiam? Na czym konkretnie polega moja praca? Nawet ostatnio, kiedy byliśmy na wyprawie na Kilimanjaro ze znajomymi. Znamy się już trochę, zdobyliśmy niejeden szczyt wspólnie, a każda wyprawa to mnóstwo rozmów i zwierzeń. I tak, jedziemy w busie i rozmawiamy z nowo poznanymi osobami. Każdy opowiada czym się zajmuje – jedna prowadzi przedszkole, druga fabrykę,  tak dochodzi do mnie. Patrzą na mnie i chwila ciszy… “Ja to dalej nie wiem czym tak naprawdę się zajmujesz…”

I wtedy wracam do domu i myślę, co powinnam poprawić w swojej komunikacji, żeby inni rozumieli to, co robię w firmie? Skoro ja, która zajmuję się komunikacją, nie przedstawiam tego wystarczająco jasno, to jak dużo pracy muszą wkładać w wyjaśnianie swoich projektów osoby bardziej techniczne.

Przyglądając się reakcjom, mogę spojrzeć na swoją pracę z zupełnie nowej, dotychczas nieznanej mi strony. Zobaczyć, co w mojej aktywności fascynuje innych i być może nadaje się do szerszego pokazania światu. A co z kolei jest mnie wiadome. Gdzie używam branżowego słownictwa, które nie jest zrozumiałe w każdym gronie. Bo ASAPy, czalendże, follow-up’y czy też calle – nie są to powszechnie używane pojęcia.

 

Ostatnie wpisy

Portet kobiety w świecie nowych technologii – wnioski z raportu

Portet kobiety w świecie nowych technologii – wnioski z raportu

Wiosną tego roku wypuściliśmy raport 55 kobiet w świecie nowych technologii. Mamy już jesień i wiemy, że spełnił on swój cel: dziennikarze, którzy korzystają z niego jako źródło z pomysłami pod ciekawe tematy, a organizatorzy wydarzeń wyszukują prelegentki.

Dzisiejszy wpis będzie adresowany przede wszystkim do kobiet, które chcą świadomie kreować swój wizerunek. Zebrane tutaj sugestie są oparte w całości na obserwacji tego, jak nieraz wyglądała współpraca z niektórymi uczestniczkami naszego raportu.

Od razu zaznaczam, nie każda kobieta tak się zachowała. Jednak było ich sporo, co pozwala na pewno obserwację, że to nie jest przypadek. Są pewne wzorce zachowań i warto się im lepiej przyjrzeć. W naszym odczuciu da się je łatwo zmienić i wdrożyć w życie. Zapraszam do lektury.

  1.     Odpisuj na wiadomości

W raporcie znajdziecie 55 kobiet, ale w sumie skontaktowaliśmy się z ponad 90. Rozumiem, że nie każdy ma czas żeby przygotować odpowiedzi na pytania, które ktoś nam zadaje. Kilka razy dostaliśmy odpowiedź, że dana osoba ma dużo pracy/wakacje itp. i nie da rady przygotować materiałów.

Często dawaliśmy wtedy dodatkowy termin. Część osób powiedziało, że i tak nie da rady. I tutaj nikt się nie obrażał. Doskonale to rozumiemy i szanujemy.

Kiedy jednak ktoś tak po prostu nie odpisał, a widzieliśmy, że wiadomość była odczytana pozostawał niesmak.

Na szczęście mamy już epilog i pojawiają się osoby, które wstępnie miały obawy o efekty naszej pracy i nie odpisały na wiadomości. W końcu to był nasz pierwszy raport tego typu. Nie chciały podpisać się pod trend troszkę w tym czasie wymęczony przez media i wolały nie angażować się w możliwie ryzykowne przedsięwzięcie. Kiedy zobaczyły efekt naszej pracy i osoby, które są w raporcie, wyraziły chęć udziału w kolejnych edycjach.

Portet kobiety w świecie nowych technologi

  1.     Pilnuj terminów

Zwykle organizatorzy różnego rodzaju opracowań wyznaczają termin do kiedy proszą o dostarczenie treści. I my tak zrobiliśmy. Jednak niestety, mimo, że był on dość odległy nie udało się go dotrzymać sporej ilości osób. Przekładaliśmy, przypominaliśmy się. Chcieliśmy, żeby te osoby się pojawiły w naszym zestawieniu. Zależało nam na tym, by pokazać jak najwięcej kobiet, przedstawić ich różnorodność… dlatego czekaliśmy.

Gdyby termin powiązany był z eventem, innym wydarzeniem, któremu premiera naszego raportu miała towarzyszyć – nie moglibyśmy dłużej czekać.

Rada: Jeżeli masz podany termin, proszę trzymaj się go. Lub jeżeli wiesz, że nie dasz rady – napisz. Jak kilka osób zrobiło o czym pisałam w pkt.1.

  1.     Ty możesz zapomnieć, Internet nie zapomina

Kobiety do których pisaliśmy są wyjątkowe i błyskotliwe. Osobiście cieszę się, że mogę się nimi otaczać, czytać o ich dokonaniach i inspirować nimi.

To, co nas mocno zaskoczyło to to, że tak świadome kobiety nieraz zapominały, że treści, które wrzucają do sieci zostają w niej na zawsze. Szczegóły dalej…

Rada: Jak przekazujesz coś do raportów, opracowań miej pewność, że nie będziesz się ich wstydzić za parę lat.

  1.     Zdjęcie ma znaczenie

Każda z kobiet miała podesłać nam swoje zdjęcie, które potem wykorzystaliśmy do raportu i grafik do promocji samego wydania.

Znacząca część miała profesjonalne zdjęcia, w dobrej rozdzielczości. Wspaniale się na nie patrzyło i było można je potem wykorzystać w różnych formatach. Bywały jednak i takie, które podsyłały bardzo słabej jakości selfie z dzióbkiem.

Portet kobiety w świecie nowych technologi

Wtedy prosiliśmy o podesłanie innego. Może ktoś ma taki styl, jednak naszym celem było stworzenie solidnego opracowania, przedstawiającego kobiety w nowych technologiach. Zdjęcia z dzióbkiem można wrzucać na swój profil na Instagramie, nam zależało na profesjonalizmie.

Rada: Zainwestuj w profesjonalną sesję zdjęciową. Na pewno takie zdjęcia przydadzą się, nie tylko do raportów.

  1.     Profesjonalna nie znaczy poważna

Świat nowych technologii kojarzy się z luzem, swobodą i kolorowymi biurami. To z pewnością przekłada się też na język, w którym często mieszamy polsko-angielskie zwroty. I ja tak mówię!

Jednak to, co nas mocno uderzyło, to język odpowiedzi, który czasem pojawiał się w nadesłanych materiałach. „Wieczorami piszę kodzik”, „najbardziej w branży lubię swojego męża”, „kawka, lapik i do dzieła”… takich wypowiedzi można by mnożyć jeszcze wiele.

W codziennej rozmowie, na swoim profilu – proszę bardzo. Jednak kiedy od początku przedstawiamy cel naszego opracowania to takie odpowiedzi bardzo infantylizują styl wypowiedzi.

My chcieliśmy pokazać profesjonalne, świadome swojej pracy kobiety!

Przez to, zrobiliśmy korektę niektórych odpowiedzi, co jeszcze bardziej wydłużyło nam proces publikacji raportu. Uważam, że było warto. Oczywiście wszystkie zmiany musiały zostać zaakceptowane, co dodatkowo zajęło nam czas.

Rozumiem, że nieraz trudno o wypracowanie własnej granicy – gdzie kończy się profesjonalizm a zaczyna powaga, zbytnia sztywność – ale na pewno da się to zrobić.

Rada: Bądźcie konkretne, dumne i zadowolone z tego co robicie! To, że jesteście tam, gdzie jesteście wymagało od Was wielu lat pracy i edukacji. Nie wstydźcie się tego!

  1.     Twój życiorys jest ważny!

Każda z naszych uczestniczek miała podesłać również swoje bio. Tutaj nie bardzo mogliśmy cokolwiek zmieniać, ale mamy od razu sugestię. Napiszcie na wstępie czym się zajmujecie. Czasem Wasze obecne stanowisko czytelnik znajdzie dopiero w ostatnim zdaniu. W świecie,  w którym tak szybko chcemy dostać konkretne informacje, to może przeszkadzać. Popracujcie nad tym.

Co dalej:

Szykujemy kolejny raport! Powoli zbieramy pomysły, wnioski na przyszłość. Sami też mieliśmy sporo rzeczy do poprawy i na pewno raport “Kobiety w świecie nowych technologii w 2019 roku” będzie bardziej intrygujący.

Wiemy już na co zwrócić uwagę, jesteśmy pasjonatami komunikowania branży nowych technologii a szczególnie chcę byśmy wspierali kobiety. Chcę byśmy mówili o nich tak, było o nich coraz głośniej.

I tak na koniec warto brać udział w takich raportach, bo nigdy nie wiemy jak może o nas dowiedzieć się potencjalny klient, partner biznesowy czy pracownik. Ja sama bardzo się cieszę, że go przygotowaliśmy i wyczekuję kolejnego.

Ostatnie wpisy

Komunikacja sukcesem rozwoju innowacji

Komunikacja sukcesem rozwoju innowacji

Innowacje, startupy, branża IT – słowa odmieniane przez wszystkie przypadki. Poszukiwania pierwszego polskiego jednorożca trwają!

Jednak stworzenie dobrze działającej firmy IT, to prawdziwe wyzwanie i nieraz słyszymy statystyki, że  9 na 10 przedsiębiorstw upada. Skupienie na technologii, dopieszczanie kolejnych linijek kody i skuteczność działającego oprogramowania jest podstawą. Niestety to dopiero szczyt góry lodowej, bo potem to rozwiązanie trzeba odpowiednia zakomunikować by je sprzedać…

Zaawansowane algorytmy, sztuczna inteligencja, predykacja – technologia pozwala na coraz większe możliwości automatyzacji naszej pracy, przewidywania zachowań zakupowych, wspierania działów sprzedaży. Wszystko to jest tak wyjątkowo ciekawe, jak i budzące wiele wątpliwości wśród osób, nie rozumiejących ich działania. Co zatem zrobić, aby praca developerów, testerów, grafików pracujących nad danym rozwiązaniem nie poszła na marne? Jak zwiększyć swój sukces na najszybciej rozwijającym się rynku na świecie?

Technologia to przyszłość

Pęd w kierunku technologii informatycznych nie budzi zdziwienia. Coraz większa ilość inwestorów, aniołów biznesu wspierających młodych (choć nie zawsze), żądnych sukcesów rośnie. Rządowe programy dodatkowo mają pomóc, by Polska stała się kolejną Doliną Krzemową, byśmy mieli kolejnego Skype, ba nawet Facebooka. Wszystkiemu towarzyszą kolejne rankingi najbogatszych w kraju i na świecie, gdzie coraz liczniejszą reprezentację stanowią właśnie przedstawiciele środowiska IT.

To co wszystkich bez wyjątków łączy to: poza oczywiście stale rozwijanym produktem jest jego skuteczne przedstawienie i komunikacja. Bez zrozumienia w jaki sposób dana technologia działa, jak może nam ona pomóc w rozwiązaniu naszego problemu naprawdę będzie trudno kogokolwiek przekonać do jego zakupu.

Jeżeli jeszcze nie miałeś okazji przeczytać książki Geoffreya Moora „Przeskoczyć przepaść. Jak trafić z nowoczesnym produktem do każdego klienta” to koniecznie nadrób zaległości. Autor w ciekawy sposób przedstawia fazy rozwoju każdego produktu. Wykorzystuje do tego celu teorię dyfuzji innowacji Everetta Rogersa, która zakłada podział ludzi w oparciu o ich reakcje na nowe technologie. Wśród nich znajdziemy innowatorów, wczesnych użytkowników, wczesną większość, późna większość oraz maruderów.

Moore przekonuje nas, że największym wyzwaniem w rozwoju każdego innowacyjnego produktu jest przechodzenie między poszczególnymi grupami osób. Jednocześnie tylko taki proces gwarantuje sukces na światową skalę. W książce znajdziemy opis w jaki sposób poszczególne dotrzeć do każdej z grup, w jaki sposób komunikować technologię by była zrozumiała.

Komunikacja sukcesem rozwoju innowacji

Jak zacząć?

Swoją przygodę z komunikacją zacznij w pierwszej kolejności od odpowiedzi na pytanie: do kogo kieruję ten produkt? Czyje potrzeby on rozwiązuje i w jakim zakresie? Pytanie niby banalne, ale spotkaj się z dziennikarzem, porozmawiaj o tym czym się zajmujesz i nie zdziwi mnie jeżeli powie: „I co z tego? W czym jesteś tak niewiarygodnie innowacyjny, że powinienem o tym napisać?”

I tutaj mamy kolejne wyzwanie. Jak opowiadać o technologii w sposób zrozumiały. Jak osoba z umysłem ścisłym ma przedstawić humaniście działania web harvestingu czy Fog Computing? Najprostsza odpowiedź – w kontekście. Pomyśl o różnego rodzaju sytuacjach, kiedy Twój produkt jest przydatny. Przygotuj się i zbierz takie przykłady. Postaraj się, aby były one jak najciekawsze i jednocześnie miały szersze zastosowanie (szczególnie jeżeli chcesz dotrzeć do mediów biznesowych lub lifestylowych). To pierwsza rzecz jaką należy zrobić i niestety nieraz najtrudniejsza.

Idealnie jakbyś miał już jakieś case study, przykłady nawet małego wdrożenia, ale pokazującego jak działacie.

 

 

 

Ostatnie wpisy

Każdy klient jest Twoją wizytówką

Każdy klient jest Twoją wizytówką

Czy zdajesz sobie z tego sprawę czy nie, to dla kogo i w jaki sposób pracujesz ma ogromne znaczenie. Każdy klient jest Twoją wizytówką!

W zależności od tego jaką rolę odgrywasz w swojej firmie, masz większy lub mniejszy wpływ na wybór i selekcję klientów.

Czasem nie masz wyjścia i musisz pracować dla  danej firmy, bo właśnie tego oczekuje od Ciebie Twój pracodawca. W takiej sytuacji masz tylko jedno wyjście – zebrać w sobie wszystkie pokłady kreatywnej energii i … zacząć działać. Efekty finalne, dalsze rekomendacje klientów czy zaangażowanie w kolejne projekty zależą tylko i wyłącznie od Ciebie.

Cechy, które w pracy cenię najbardziej to skuteczność, wywiązywanie się z ustaleń i efektywne prowadzenie współpracy. To wartości, którymi kieruje się w naszej firmie i stale podkreślam członkom zespołu. Środowisko jest małe, a marketing szeptany sprawia, że słowa rozchodzą się szybciej niż nam się może wydawać. Poniżej przedstawiam Wam jeszcze kilka powodów, dla których warto traktować firmy, z którymi pracujemy jak naszą najlepszą wizytówkę.

  • Najtańsza forma reklamy

W Come Creations Group rekomendacje to praktycznie 99 proc. pozyskiwanych klientów. Dotychczasowi partnerzy biznesowi często są pytani przez innych, kto obsługuje ich w zakresie Public Relations i tak trafiają do nas. Z jednej strony to największa forma docenienia, ale jednocześnie ogromna odpowiedzialność. Skoro zostaliśmy poleceni, to nie ma tutaj miejsca na lenistwo czy spoczywanie na laurach.

Szukasz kolejnych zleceń? Niech Twoje dotychczasowe osiągnięcia mówią za Ciebie.

Postaraj się pokazać je szerzej światu. Poproś o referencje i spraw, żeby inni, z którymi chcesz pracować dowiedzieli się o Twojej działalności.

A może mógłbyś poprosić aktualnych klientów o to, aby kiedy usłyszą, że ktoś potrzebuje pomocy w Twojej specjalności zarekomendowali właśnie Ciebie lub Twoją firmę? Ja zawsze o to proszę i nikt do tej pory się na mnie za to nie obraził. Wręcz przeciwnie.

  • Źródło dumy i satysfakcji

Świadomość, że inni słyszeli o naszej pracy niesamowicie buduje. Wiedza innych o tym, jak bardzo się staramy i dbamy o wysoką jakość efektów codziennych wysiłków, daje dodatkową motywację do działania. Zawsze to miłe, kiedy ktoś na evencie podchodzi i mówi, że miał okazję słyszeć o kliencie X, ale nie wiedział, że to efekt naszej pracy.

  • Wsparcie w rekrutacji

Sukcesy działają jak magnes, przyciągają innych, nie tylko klientów. Często wynikiem naszej pracy są kolejne zgłoszenia osób zainteresowanych pracą w naszym zespole. Prowadząc rekrutację kandydaci często wspominają, że odwiedzali nasze media społecznościowe, znają nasze case study i wiedzą z jakimi klientami współpracujemy. Wprost piszą, że chcą być częścią naszej firmy i rozwijać się razem z nami.

W sytuacji, kiedy na rynku brakuje wykwalifikowanych pracowników, to dla nas prawdziwa nagroda. I oczywiście, kolejna szansa na dalszą ekspansję.

Jakość jest najważniejsza. W świecie, gdzie konkurencja jest duża, tylko profesjonalizm wysokiej klasy może się obronić. Będąc skutecznym nie tylko masz pewność o losy firmy. Masz też możliwość wyboru przedsiębiorstw, z którymi pracujesz i za jaką stawkę.

Czego więcej potrzeba?

A tutaj kilka naszych case study.

Ostatnie wpisy

Moje sposoby na znalezienie pierwszych klientów

Moje sposoby na znalezienie pierwszych klientów

W marcu 2012 roku przyjechałam do Warszawy. Nigdy nie pracując na etacie w prywatnej firmie, nie znając praktycznie ludzi czy miasta. Mając kilka tysięcy na koncie założyłam własną firmę. Pomysł szalony jak o tym teraz myślę, ale z drugiej strony jestem dumna z tego, jak dużo przez ten czas udało mi się zrobić.

Prowadzę agencje Public Relations, więc moje pomysły będą głównie w tym obszarze skupione. Jednak zachęcam do lektury, bo być może zainspiruję Cię do nowego podejścia w zakresie sprzedaży.

Moje sposoby na znalezienie pierwszych klientów

  1. Miej pomysł na daną firmę

Podejście niby banalne, ale u mnie w firmie bardzo dobrze się sprawdzało. Wybierałam firmę z którą chciałabym pracować czy to w projekcie, który akurat wymyśliłam i uważałam, że dane przedsiębiorstwo będzie się świetnie wpisywać w jego ideę czy po prostu chciałam dla nich coś zrobić.

Jedną z takich firm była na przykład Dermika z którą miałyśmy przyjemność kilka razy współpracować przy wydarzeniu pt. Wenusjanki. Zależało mi na edukacji kobiet w temacie tworzenia kosmetyków, jak faktycznie wygląda proces wymyślenia danego rozwiązania po jego wprowadzenie w życie. Chciałabym też porozmawiać o czytaniu etykiet na opakowaniach kremów i umiejętności ich doboru dla naszej cery.

Pomysł spodobał się marce i chętnie wzięła udział w naszym evencie. Dyrektor rozwoju produktów opowiedział krok po kroku w jaki sposób tworzone są kremy, jak wygląda proces ich testów etc. Na koniec poprosił, aby uczestniczki zajrzały do torebki z prezentami powitalnymi, które otrzymały przy wejściu na salę. W każdej z nich był krem w tradycyjnym opakowaniu, dzięki czemu kobiety mogły nauczyć się co oznaczają różne informacje zawarte na takim pudełku.

Firmy stale szukają coraz to bardziej zaskakujących możliwości dotarcia do swojej grupy docelowej. Do budowania marki w sposób kreatywny, taki który z jednej strony będzie edukował klientów, sprawiał, że będzie on bardziej świadomy, a z drugiej strony zaskakujący. W morzu informacji tylko coś nowego, nietypowego potrafi przebić się do naszej świadomości.

Cold call’e

Dzwoniłam do wybranych marek oferując współpracę. Mówiłam im o moim pomyśle na nich i nieraz okazywało, że im się on podobał i wchodzili później z nami w kolejne partnerstwa.

Niestety cały proces nie przebiegał tak prosto jak się o tym pisze. Klientów często wynajdywałam w internecie, głównie na Facebooku w oparciu o reklamy, które mi się wyświetlały. Skoro ja byłam na nie targetowana, uczestniczki naszych wydarzeń także były jej adresatkami.

I tak zaczynałam szukać adresu do osoby, która byłaby najbardziej decyzyjna. Nieraz strona nie zawierała takiej informacji, więc szukałam w różnego rodzaju ogłoszeniach, typu pracownik X przeszedł z firmy Y do firmy Z. Dzięki temu dużo szybciej znajdowałam najwłaściwsze osoby. Innym razem z pomocą przychodził Linkedin.

Kiedy już wiedziałam jak się nazywa dana osoba i okazywało się, że zna ją ktoś z moich znajomych sprawa była o wiele prostsza. Wystarczyło poprosić o przedstawienie. Niestety dużo częściej znajomy nie znali tej osoby i zostawałam z tą sytuacją sama.

W internecie znajdywałam adres mailowy i telefon danej osoby, wysyłałam najpierw wiadomość z prezentacją tego czym się zajmuję i jaki mam pomysł. Jeżeli po dwóch, trzech dniach nie było odzewu dzwoniłam do takiej osoby z pytaniem czy otrzymała ode mnie maila i czy jest zainteresowana taką współpracą. W praktyce oznaczało to opowiadanie jeszcze raz o całym pomyśle i prezentowanie go w kategoriach korzyści dla marki i faktycznych możliwości jakie mogłam zaproponować.

Bez wcześniejszej analizy tego jak co robi dana firma nie udałoby mi się zatrzymać słuchacza dłużej niż na minutę. Zaraz by się rozłączył, choć i takie sytuacje bywały. Dzwonienie do osób, które nas nie znają to trudna i żmudna praca, która jednak daje bardzo dużo jeżeli jesteśmy cierpliwi i umiemy ciekawie opowiadać o naszym pomyśle.

Potrafiłam takich telefonów wykonywać po 30-40 w ciągu dnia. Bywały takie, że spędziłam całe dnie przy słuchawce, innym razem tylko odpisywałam na wiadomości. Mimo to krok po kroku zaczynałam widzieć efekty. Gdybym miała to przedstawić w liczbach, to myślę, że na 100 telefonów 50 kończyło się spotkaniem, a 5 podjęciem współpracy.

Nieraz o taką współpracę zdarzało mi się zabiegać nawet i pół roku.

Swoją przygodę ze sprzedażą zaczęłam właśnie od tzw. cold call’ów. Zdarzały się sytuacje, że  kiedy jedna firma była zadowolona, polecała nas kolejnej i tak rozwijała się moja sieć kontaktów, którą buduję do dziś.

Moje sposoby na znalezienie pierwszych klientów

  1. Buduj sieć kontaktów

Do tej pory, kiedy nie znam kogoś z kim chciałabym porozmawiać a mam na nich pomysł, pytam się różnych osób, które być może mają ją w swoich kontaktach o tzw. spinkę – czyli przedstawienie nas sobie.

Najprościej pisząc w trakcie takiego maila zapoznawczego czy wiadomości przez Facebooka, osoba przedstawiająca pisze czym ja się zajmuję, co robię na co dzień, a po czym przedstawia drugą osobę w podobny sposób. Następnie sugeruje, że powinniśmy porozmawiać bo być może mamy wspólne cele. I tak zwykle zawiązuje się rozmowa, która w zależności od faktycznych możliwości oby stron kończy się współpracą, albo nie.

Obecnie w mojej sieci kontaktów mam około 3 500 osób. Nie z każdą z nich współpracowałam, nie raz po prostu znamy się z różnych wydarzeń branżowych. Moje grono osób, z którymi mocniej współpracuje to około 500 przedsiębiorców. W większości przypadków mogę na nich liczyć, a ja zawsze staram się zrewanżować. Taka współpraca sprawia, że wszyscy wspieramy się wzajemnie. Wierzę, że biznes to nie podstawianie sobie nogi, aby kolejna osoba się przewróciła, ale właśnie współdziałanie.

  1. Proś innych o polecenie

Rekomendacje to bardzo duża siła sprzedażowa, której chyba nikt nie zaprzeczy. Ja często proszę o to, by kiedy ktoś będzie szukał firmy o moim profilu, aby mnie poleciła. Nie ma lepszego uwiarygodnienia naszych usług niż zadowolony klient. Kiedyś krępowało mnie takie proszenie by o mnie pamiętać. Wraz z coraz częstszymi prośbami o moje rekomendacje kogoś z kim pracuję, przestał to być dla mnie problem.

W chwili obecnej to główne źródło w jaki sposób trafiają do nas klienci. Kontaktują się ze mną powołując na współpracę z którymś z dotychczasowych partnerów biznesowych. Czasem sami klienci mówią, że ich znajomy potrzebuje wsparcia i pyta czy jest to dla nas coś interesującego.  Drugie miejsce zajmuje Internet. Piszemy różne artykuły w czasopismach branżowych, rozwijamy bloga firmowego – to także istotne dla nas źródło nowych zleceń.

Moje sposoby na znalezienie pierwszych klientów

  1. Nie zapomnij o personal brandingu

Personal branding to wszystkie działania służące budowaniu Twojej pozycji jako specjalisty w danej dziedzinie. Składają się na niego czynności pokazujące Twoją wiedzę i doświadczenie jak np. pisanie różnego rodzaju artykułów z tematyki którą się zajmujesz.

Kiedy historia firmy jest krótka, to co szczególnie mocno będzie zwracać na nią uwagę to właśnie jej wizja i osobowość właściciela.

Są różne szkoły w tym zakresie. Niektóre mówią, że warto promować lidera firmy inne, że niekoniecznie. Ja jednak wierze, że szczególnie w początkowej fazie rozwoju swojego przedsiębiorstwa musisz bardzo mocno skupić się na tym, aby inni znali Ciebie – szefa, który stoi za swoim biznesem. Od początku dużą wagę przywiązywałam do obecności w mediach branżowych, prezentowania doświadczenia i wiedzy na różnych konferencjach.

Ostatnio zaczęłam także prowadzić swojego bloga, w którym opisuje różne przemyślenia. Przeprowadzam wywiady z wybitnymi postaciami. Niestety, nie ma co ukrywać, że pisanie i udzielanie się na wydarzeniach zajmuje czas. Wielokrotnie piszę swoje artykuły w weekendy, ponieważ w tygodniu coraz trudniej znaleźć go na  przygotowanie kolejnych treści.

Mimo to, nie bój się tego. Śmiało pokazuj swoją wiedzę i doświadczenie w tej dziedzinie kiedy tylko będziesz miał do tego okazję. Zobaczysz jak bardzo szybko praca włożona w swój personal branding Ci się zwróci.

 

Ostatnie wpisy