Animacje filmowe – dlaczego warto je robić?

Animacje filmowe – dlaczego warto je robić?

Tworzysz nowy produkt na rynku? Jest to nowość, innowacja, która będzie wymagać od Ciebie dodatkowej pracy, jak na przykład wyjaśniania możliwości, jakie daje? A może już teraz widzisz,
że to rozwiązanie potrzebuje większej edukacji grupy odbiorców, niż na początku Ci się wydawało? Mam dla Ciebie propozycję – stwórz film animowany tłumaczący funkcjonalności projektu, który stworzyłeś!

Komunikacją nowych rozwiązań technologicznych zajmuję się już ponad dwanaście lat. Jednym z największych wyzwań związanych z tworzeniem innowacyjnych produktów jest pomysł, w jaki sposób skutecznie i efektywnie opowiadać o ich możliwościach. Z jakich narzędzi korzystać by faktycznie przełożyło się to na lepsze zrozumienie technologii?

Nie jest niespodzianką, że kiedy tworzymy nowe produkty zawsze musimy nauczyć użytkowników, w jaki sposób z nich korzystać, czy też co dane rozwiązanie może zmienić w naszym codziennym prowadzeniu biznesu, życiu.

Tworząc nowe produkty już na wstępie warto założyć, że będziemy jednocześnie musieli stać się największym edukatorem tego rozwiązania. Im bardziej zrozumiałe, łatwiejsze i prostsze w obsłudze ono będzie – tym szybciej stanie się Twoim wiernym ambasadorem.

 

Siła animacji filmowych

Zainteresowanie materiałami video nieustannie wzrasta i widać to również na przykładzie naszego kraju. Z raportu “Online Video Forecasts 2019” wynika, że Polacy w 2021 roku poświęcą na konsumpcję treści video w internecie średnio 70 minut dziennie. To wciąż mniej niż szacowane statystyki światowe, w których przeciętny konsument będzie oglądał materiały video online średnio przez całe 25 dni w roku, czyli aż 100 minut dziennie! Imponujące są również prognozy finansowe. Jak wynika z przewidywań agencji mediowej Zenith (Publicis Media) wydatki na reklamy video online osiągną w 2021 roku wartość ponad 61 miliardów dolarów! 

Wykorzystanie video rośnie i nie ma co się tutaj dziwić. Żyjemy coraz szybciej i nie chcemy poświęcaj więcej czasu niż to jest konieczne na zrozumienie, jak działa dane rozwiązanie. Jednym z pomysłów na efektywną i efektowną prezentację Twojego rozwiązania może być film video w formie kreskówki.

Takie video ma kilka zalet:

  • nie musisz wynajmować aktorów i myśleć o planie filmowym (szczególnie w pandemii);
  • odwołując się do abstrakcji, wizualizacji i porównań przedstawiając swoje produkty w prostszy sposób wyjaśnisz ich funkcjonalności;
  • łatwiej przemycisz wizualizacje i kolory, które potem mogą budować skojarzenia z Twoją marką.

Czy taka animacja filmowa ma również wady? Jak najbardziej:

  • nie przedstawiasz w nich prawdziwych twarzy, tylko animowane;
  • jeśli firmie zależy na bardzo “poważnym” wizerunku, to nie będzie dobre narzędzie komunikacyjne. Może być potraktowane zbyt swobodnie.

Teraz pytanie: gdzie ja mogę wykorzystać taki film? Sam YouTube to chyba za mało?

Film często może okazać się lepszy niż prezentacja dla potencjalnego klienta. W mailu do takiej osoby wysyłasz nie tylko informacje o produkcie, ale także link do animacji. Dzięki temu klient nie musi poświęcać więcej czasu na analizowanie tego, jak działa Wasze rozwiązanie. Włącza materiał i w szybki sposób może zrozumieć, z jakim produktem do niego przychodzisz.

Co Ty zyskujesz?

W sprzedaży:
  • szansę na dużo szybsze podpisanie umowy ponieważ zdejmujesz z siebie konieczność wyjaśniania działania produktu lub usługi;
  • czas! Nie ma już dodatkowych wyjaśnień i rozmów lub są one dużo krótsze;
  • skalę – teraz możesz wysyłać takich maili o wiele więcej
Informacyjnie:
  • na swojej stronie internetowej. Internauta, który wejdzie na Twoją www szybciej będzie mógł zrozumieć gdzie trafił, co oferujesz i jak ten produkt działa w praktyce.
  • w trakcie konferencji/webinarów – prościej i efektywniej jest pokazać film, który odrywa uczestników wydarzenia od standardowego słuchania i sprawia, że dynamiczna animacja ma szansę na zwiększenie ich uwagi, a przez to zapamiętanie marki.
  • na spotkaniach z potencjalnym inwestorem – stworzony film pomaga w pełniejszym zrozumieniu firmy, jej celów i wizji.

Mam nadzieje, że choć trochę przekonałam Cię do pomyślenia o animacji w przypadku komunikacji Twojej firmy. Jeżeli jesteś zainteresowany takim materiałem – zapraszamy! Poniżej znajdziesz kilka naszych produkcji.

 

Dlaczego‌ ‌komunikacja‌ ‌jest‌ ‌niezbędna‌ ‌innowacjom?‌

Dlaczego‌ ‌komunikacja‌ ‌jest‌ ‌niezbędna‌ ‌innowacjom?‌

Od 11 lat pracuję w środowisku nowych technologii i w tym czasie dość dobrze zdążyłam poznać mentalność osób, które je tworzą.

To pasjonaci! Osoby, które chcą zmieniać świat, tworząc go bardziej wydajnym, efektywnym i efektownym za pomocą technologii. Dla nich technologia to okazja do tworzenia, wyrażania się poprzez wykorzystanie dostępnych narzędzi.

To osoby, które obserwując nasze zwyczaje, szukają metod na usprawnienie procesów. Chcą, byśmy z pomocą ich narzędzi działali lepiej. Wszystko to brzmi trochę, jak bajka. Stworzę oprogramowanie czy też urządzenie, dzięki któremu świat stanie się lepszy. Nie tylko uczynię go bardziej pozytywnym, ale też zarobię na tym mnóstwo pieniędzy.

Kiedy spojrzymy na światowych gigantów, ich motywacje bardzo często były właśnie takie. Jednak w tym wszystkim zapominamy ile czasu zajęło im dojście tam, gdzie są.

I właśnie tutaj zaczynają się schody.

Technologia z założenia kojarzy nam się z relatywnie szybkim dostępem, skalowalnością i podejściem „zrobię raz i będę później na tym stale zarabiał”. Taka forma pasywnego przychodu. Z pewnością dużo jest w tym prawdy. To na czym dziś ja chciałabym się skupić to na czynniku ludzkim. Aspekcie, który sprawia, że przedsiębiorca czy też wynalazca przechodzi drogę od pomysłu do sukcesu. Do tego, że jest to produkt rozpoznawalny, chętnie wykorzystywany, a przez to dający odpowiednie zyski. Z dużym naciskiem na zyski, a nie same przychody.

A droga ta jest często długa i kręta, o czym początkujący przedsiębiorcy technologiczni wielokrotnie zapominają. Możliwe jest też, że o niej nie wiedzą czy też nie zadają sobie trudu pomyślenia o niej. Skojarzenie takie jak technologia, skalowalność, powszechny dostęp do Internetu sprawiają, że rozwój biznesu w tej branży powinien być taki łatwy i prosty. Otóż niekoniecznie.

Jestem wielką fanką książki Geoffrey A. Moore’a „Crossing the Chasm”, w której autor przedstawia tzw. krzywą wdrażania technologii. Jest to zbiór etapów, które każdy z twórców technologicznych zawsze przechodzi, wprowadzając nowy produkt na rynek. Z jednej strony jest to świetny materiał by zrozumieć, jakie etapy czekają na drodze do wprowadzenia naszego rozwiązania. Z drugiej strony to lekcja pokory, którą każdy innowator wcześniej czy później będzie musiał odrobić.

To w tym wszystkim jest chyba największym wyzwaniem. Zajmując się komunikacją firm z branży nowych technologii widzę jeszcze jedną cechę, która bardzo przebija się w porównaniu z osobami działającymi w innych środowiskach. Niecierpliwość.

Wielu z founderów chce być już po pół roku, góra po roku w miejscu, w którym Facebook czy Google są obecnie. Uważają, że da się przeskoczyć poszczególne fazy rozwoju nie dotykając wcześniejszych. Nawet nie będąc w pobliżu. Opierając się na swoim doświadczeniu i wnioskach z książki Geoffrey Moora wiem jedno – nie ma takiej możliwości. Owszem, pewne sytuacje mogą przyspieszyć wdrożenie wybranej technologii. Mogą pomóc w edukacji i zrozumieniu tego, jak ona działa, ale nie da się ich całkowicie pominąć.

Na jakie etapy dzieli się komunikacja innowacji i co się z nimi wiąże?

Nie powinno dziwić, ale w centrum całego wykresu są ludzie! Ludzie, którzy w zależności od swojego stosunku do technologii będą na różnych etapach z niej  korzystać. Wszystko opiera się na ich podejścia do innowacji. Potrzebach komunikacyjnych wynikających z tego, jak dużo informacji dana grupa osób potrzebuje, żebyś przekonał ich do tego co oferujesz. Ile informacji muszą posiadać, aby zdecydować się na zastosowanie tego co stworzyłeś w swojej firmie.

Okazuje się, że wybrane grupy potrzebują często całkowicie innych komunikatów. Inaczej przedstawionych, w innych miejscach i formie. A wiedza o tym, które osoby oczekują jakiej komunikacji jest kluczem do sukcesu.

W dalszym ciągu bardzo mało osób patrzy na komunikację innowacji w ten sposób i moim zdaniem to wielki błąd. Tracimy przez to niepotrzebnie dużo czasu i środków. Często wynika to z niewiedzy i wspomnianej niecierpliwości founderów. Czy zaczynając karierę w bieganiu od razu wystartujesz w maratonie lub ultramaratonie? Z pewnością nie! Bo do tego trzeba się przygotować zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Dokładnie tak samo jest z komunikacją firmy opartej o innowacje. Do tego trzeba przygotować zarówno siebie… jak i odbiorców.

Dlaczego komunikacja jest niezbędna innowacjom

Kim są zatem odbiorcy w poszczególnych etapach i jaka komunikacja jest im potrzebna?

1. Innovators

Innowatorzy, to najwięksi z fanów nowych technologii. Bardzo często wiedzą o nowych rozwiązaniach zanim rozpocznie się ich komunikacja.

Chętnie testują i sprawdzają najnowsze rozwiązania. To oni wynajdują błędy, których zespoły testowe dotychczas nie widziały. To właśnie te osoby stanowią pierwsze źródło weryfikacji projektu.

Ich zamiłowanie do nowinek technologicznych przejawia się również tym, że cena nie jest dla nich najważniejsza. Najistotniejsze jest poznanie czegoś nowego, doświadczenie tego. Są wymagający. Chętnie pokażą gdzie kod jest do poprawy czy powiadomienia są nieczytelne. Jednak chcą zgłaszać je do osób, które tak jak one widzą wagę tego, co ta technologia robi i mają wiedzę, by porozmawiać z nimi jak równy z równym.

To wymarzona grupa konsumentów, która niestety nie jest największa. Szacuje się, że stanowi ok. 3% interesujących nas osób.

Żeby do nich dotrzeć wystarczy na swojej stronie czy też  specjalistycznych forach przedstawić swój produkt. Nie skupiać się na reklamowych hasłach czy wystylizowanych zdjęciach.

Oni sprawiają, że o danym rozwiązaniu dowiadują się tzw. early adopters.

2. Early adopters

Podobnie jak innowatorzy, lubią technologię, choć zdecydowanie są mniej „techniczni”. Skupiają się raczej na korzyściach, jakie ona może im dać w rozwoju. Jeżeli zobaczą, że w jakimś stopniu potrafi ona wspierać ich w realizacji celów biznesowych – z pewnością chętnie będą z niej korzystać.

Oczekują, że technologia pomoże im w przyśpieszeniu w wybranych obszarach. Motywuje ich zmniejszenie wybranych kosztów, szybsze wdrożenie na rynek czy też szansa na lepszą obsługę klienta.

Jednocześnie zdają sobie sprawę, że na początku technologia może mieć swoje niedociągnięcia. W zamian za tę innowacyjność są w stanie tolerować pewne błędy. Uzyskanie przewagi konkurencyjnej jest dla nich najsilniejszą motywacją.

Dlatego cała komunikacja adresowana do nich powinna być nastawiona na pokazanie wartości. Korzyści płynących z użytkowania tej technologii.

3. Early Majority

Kiedy siadasz przed komputerem i patrzysz, jak liczba użytkowników kont rośnie, a Ty zacierasz ręce na myśl o wyniku finansowym – to znak, że Twoim produktem zaczęły interesować się osoby z grupy Early Majority. Biznes rozwinął się do takiego stopnia, że staje się popularny.

Warto jednak pamiętać, że ten segment reprezentują bardzo praktyczne osoby, które chcą ewolucji, a nie rewolucji. Disruption nie jest tym, co stanowi podstawę ich dążeń w zakresie nowych technologii.

Zainteresuje ich ta innowacja i to rozwiązanie, które jakiś czas jest już dostępne na rynku. Z pewnością nie będą zainteresowani komunikowaniem wyskakujących błędów – chcą już w pełni działającego produktu. By wzmacniał ich dotychczasową pracę, a nie zmieniał całkowicie.

Dopiero kiedy biznes ma już studia przypadku, jest wystarczająco dużo informacji o przydatnych funkcjonalnościach sprawdzą, jak rozwiązanie zadziała u nich. Grupa ta stanowi około 1/3 osób, do których chciałbyś dotrzeć.

Aby ich przekonać potrzebujesz dużej liczby case study. Udowodnienia, że  rozwiązanie działa i warto zastosować je w firmie. Obietnice i prezentowanie wizji nie jest dla nich. Ich obawa przed ryzykiem wynikającym z możliwości straty pieniędzy przez słabo działające rozwiązanie jest za duża.

Chcą kupować od liderów i zawsze robią rozeznanie konkurencji. Przekonasz ich do siebie pojawiać się na czołowych konferencjach, targach czy w mediach, które oni czytają. Potrzebują znać średnie ceny na rynku, mieć pewność, że technologia jest bezpieczna.

Z drugiej stronie kiedy już raz zdecydują się na korzystanie z Twojej technologii, są bardzo lojalni i nie rezygnują z niej tak szybko. 

4. Late Majority

Późną większość reprezentują osoby, które zaczynają korzystać z technologii kiedy wszystko w ich ocenie zostało już o niej powiedziane i sprawdzone. Dopiero w sytuacji, kiedy dane rozwiązanie staje się standardem w branży zaczynają interesować się jego wdrożeniem. Interesuje ich przede wszystkim dojrzały rynek.

Early Adopters lubią technologię i są na nią dużo bardziej otwarci niż ma to miejsce w przypadku Late Majority. Im prościej dana aplikacja może zostać zainstalowana, im szybciej możemy zacząć z niej korzystać – tym lepiej bardziej przypadnie ona do gustu właśnie temu segmentowi. Może się także okazać, że właśnie ten aspekt będzie kluczowy dla dalszego rozwoju technologii. Brak jego wystarczającej prostoty w użyciu może pociągnąć za sobą znaczne spowolnienie lub zatrzymanie na tym etapie rozwoju.

Komunikując się do tej grupy, nie warto używać takich słów jak innowacja, nowość czy zmiana. Zdecydowanie trafiać do niej będą słowa tani, bezpieczny, pewny, a przede wszystkim prosty.

Warto jednak dbać o nich – podobnie, jak Early Majority ta grupa stanowi około 1/3 Twoich potencjalnych klientów. Ten segment ma ogromne znaczenie do rozwoju technologii i skali działania. Znacząco pozwala na zwiększenie liczby klientów.

5. Laggards

Te osoby gdyby mogły, najchętniej nie korzystałyby z technologii w ogóle. Zaczynają z niej korzystać dopiero wtedy, kiedy jest to odgórnie ustanowione i nie mają już innego wyjścia. Często też nie wiedzą, że w przedmiocie ich codziennego użytku znajduje się dana innowacja.

Ze względu na swój stosunek do technologii to grupa, o którą raczej mało firm zabiega.

Przekroczyć przepaść i jej komunikacja

Pomiędzy każdą z tych grup znajduje się przepaść. Wynika ona z przejścia firmy w inny etap rozwoju, a co za tym idzie nowa komunikacja. Największa z nich znajduje się pomiędzy Early Adopterami, a Early Majority.

Kluczem do przebycia każdej z tych przepaści jest pokazanie wybranemu segmentowi, że technologia spełnia konkretne oczekiwania i jest krokiem naprzód. Coś, co dotychczas było bez niej niemożliwe. Tylko odpowiednio przedstawione informacje, pokazujące korzyści płynące z jej zastosowania będą wartościowe dla kolejnych z grup.

Większość innowacji przechodzi przez wymienione w tym felietonie etapy teorii dyfuzji innowacji. Produkty i usługi, podobnie jak ludzie wymagają innego traktowania i komunikacji na kolejnych etapach rozwoju. Warto uwzględniać je w swojej strategii. Dobrze zaplanowana i przeprowadzona strategia zwiększa prawdopodobieństwo szybkiego  rozwoju i satysfakcji z tworzenia biznesu. Za szybka, chaotyczna czy też szczątkowa strategia będzie kosztować jej twórców stres, pieniądze i czas, którego już nie odzyskają.

Chcesz dowiedzieć się, jak w praktyce mogłaby wyglądać komunikacja Twojej firmy – napisz do mnie.

 

Chcesz pozyskać środki w ramach kampanii equity crowdfundingowej? Nie zapomnij o komunikacji!

Chcesz pozyskać środki w ramach kampanii equity crowdfundingowej? Nie zapomnij o komunikacji!

Equity crowdfunding z roku na rok zyskuje na popularności. To atrakcyjny i ciekawy sposób na pozyskanie finansowania na rozwój działalności swojej firmy. Oddając część udziałów możemy zasilić spółkę finansowo, ale także zdobyć grono ambasadorów przedsiębiorstwa. Co zwiększa skuteczność kampanii? 

W tym wpisie podzielę się z Wami informacjami nie o tym, jak pozyskać takie środki, ale o czym nie można zapomnieć przy planowaniu kampanii equity crowdufindingowej – o promocji!

Oczekiwania a rzeczywistość…

Mimo, że promocja wydaje się taka oczywista, z rozmów i obserwacji widzę raczej mieszane podejście. Zarząd firmy starającej się o finansowanie często zakłada, że sama obecność na platformie zapewni odpowiednie środki. Czasem ogranicza działania do publikacji postu w swoich mediach społecznościowych, na stronie internetowej spółki  – i gotowe. Czekamy na wpłacających.

Niestety rzeczywistość zaczyna nas tutaj rozczarowywać. Często dzieje się tak, że kiedy środki wpłacą już wszyscy członkowie rodziny i najbliżsi przyjaciele nagle licznik się zatrzymuje. Nerwowe odświeżanie strony z emisją nic nie da. Analiza firm, które są na platformach equity crowdfundingowych i poszukiwanie, w kogo by tutaj dzisiaj zainwestować nie jest rutynową czynnością Polaków.

W takich sytuacjach najlepiej cofnąć się o krok i zobaczyć, jak wyglądały plany na działania komunikacyjne. Czy mamy zaplanowany każdy tydzień kampanii? Wiemy, co będzie się działo i gdzie? Czy raczej postanawiamy płynąć z nurtem i niech się dzieje wola nieba?

Komunikacja, kluczem do sukcesu

Takie emisje nie kończą się spektakularnym sukcesem z prostej przyczyny. Trzeba poinformować innych o tym, że planujecie czy też zaraz rozpoczynacie zbiórkę środków np. na platformie Beesfund. Stale to powtarzam i powtórzę i tutaj. Jeżeli nie mówisz o swojej firmie wystarczająco głośno, często i merytorycznie – to nikt Cię nie zauważy. Jesteśmy zajęci tak bardzo, że trzeba nas albo czymś zaskoczyć albo być wyjątkowo widocznym, żeby inni zdecydowali się na zainwestowanie w nasz produkt.

Mamy już na koncie kilka zrealizowanych kampanii promocyjnych dla spółek pozyskujących środki za pomocą Beesfund, Crowdway czy FundedbyMe. I przyznaję od razu. Zwykle zgłaszają się do nas firmy tydzień przed rozpoczęciem emisji lub… kiedy ona już trwa, ale efekty pozostawiają wiele do życzenia.

W takich sytuacjach pozostają nam dwa wyjścia: szybko wziąć się do pracy (robimy to, kiedy wierzymy, że projekt jest ciekawy i mamy na niego pomysł) lub przeprosić i powiedzieć, że niestety w chwili obecnej nie mamy rąk do pracy przy tej kampanii.

A może być inaczej…

Rozpoczęcie pracy z wybraną platformą nie trwa piętnaście minut. Trzeba przygotować odpowiednie dokumenty, załatwić wszystkie formalności. Jeżeli planujesz takie działania w tym samym czasie przyjdź do nas. Porozmawiaj z nami i opowiedz, czym się zajmujesz. Dlaczego inni powinni zainteresować się Twoim produktem. Nie czekaj, aż pozyskiwanie kapitału stanie w miejscu, a nas będziesz prosić, żebyśmy coś zrobili.

Jak pomożemy Ci zebrać środki na rozwój?
  1.   Zaplanujemy kampanię od początku do końca.

„Wyróżnij się albo zgiń” można tutaj sparafrazować na „Wyróżnij się albo zginiesz w tłumie”. Kiedy equity crowdfunding staje się coraz popularniejszy zaczynasz konkurować z innymi firmami z Twojej kategorii, które również się o niego starają.

Konkurujesz nie tylko o środki, które ktoś może zainwestować w Twoją firmę. Przede wszystkim konkurujesz o uwagę mediów, influencerów, inwestorów, którzy lubią takie inicjatywy. A kampania może nie tylko dać Ci dodatkowe finanse. To świetna okazja do promocji firmy i zyskania większej rozpoznawalności w Twoim segmencie. Możesz zdobyć widoczność, za którą normalnie musiałbyś dużo więcej zapłacić. Nie zmarnuj tego!

  1.   Zaproponujemy Ci ciekawe działania

Jak napisałam wyżej. Musisz się wyróżnić, dlatego zaproponujemy Ci aktywności, które pozwolą Ci na ciekawą prezentację tego co robisz. Zgodnie z jednym z haseł reklamowych „Lepiej widoczny, widocznie lepszy!”.

  1.   Regularnie będziemy informować Cię o zainteresowaniu opinii publicznej tym, co dzieje się wokół Twojej emisji

Porozmawiajmy miesiąc wcześniej. Wtedy będziemy mogli spokojnie zaplanować wszystkie aktywności. Poczujesz się pewniej bo będziesz wiedział co po kolei będzie się działo. Taka emisja to dodatkowa praca – przecież nie zawiesisz jej działalności na miesiąc czy dwa kiedy ona trwa – jeżeli właściwie ją zaplanujesz będziesz miał poczucie, że panujesz nad tym co się dzieje. Dodatkowy stres nie jest Ci potrzebny, dlatego lepiej już na wstępie sobie go oszczędzić. Przede wszystkim jednak – pozyskasz więcej środków.

Chcesz zadbać o komunikację sam? Poniżej moja check-lista, co powinieneś mieć, jeżeli planujesz zrealizowanie kampaniii komunikacyjnej samodzielnie:
  1. Spisz najważniejsze rzeczy o swojej firmie, które sprawiają, że jesteś inny, lepszy, ciekawszy.
  2. Przygotuj dedykowany film o emisji. Niech inni Cię poznają. Dowiedzą się, dlaczego w Twoją firmę powinni zainwestować. Pokaż na co chcesz przeznaczyć zebrane pieniądze. 
  3. Zrób kalendarz wpisów i reklam w mediach społecznościowych. Kiedy promocja się zacznie, nie będziesz musiał wszystkiego od nowa wymyślać.
  4. Zaplanuj coś nietypowego. Jeżeli oferujesz produkt – pomyśl, jak możesz sprawić, że ktoś będzie mógł go przetestować, a potem o nim napisać. Może event, wysyłki kreatywne, pokaz? Tutaj ogranicza Cię tylko wyobraźnia.
  5. Zrób listę mediów i dziennikarzy, do których chcesz dotrzeć z informacją, a potem wyślij do nich wiadomość o trwającej zbiórce.
  6. Zrób listę wszystkich osób, które mogłyby Ci pomóc w udostępnianiu informacji o Twojej emisji.
  7. Testuj i obserwuj. Tutaj niestety nie ma gotowych wzorców, które możesz skopiować 1:1. Analizuj co sprawia, że licznik na stronie emisji rośnie – i rób tego jak najwięcej.

Powodzenia! Jeżeli chcesz porozmawiać o Twojej kampanii zapraszam na indywidualne konsultacje.

6 rzeczy, o których warto pamiętać przy tworzeniu społeczności

6 rzeczy, o których warto pamiętać przy tworzeniu społeczności

Budowanie społeczności porównałabym do wspinaczki górskiej. Na początku często nasz wymarzony szczyt wydaje się taki odległy i trudny do zdobycia. Wraz z każdym krokiem widzimy, że jesteśmy coraz bliżej, a drzewa na dole robią się coraz mniejsze. I tak, krok za krokiem zdobywamy wymarzoną górę. Tutaj nie ma drogi na skróty. Ten proces trzeba pokonać zgodnie z tym, co wyznacza nam otoczenie. 

Zbyt szybkie wejście może sprawić, że dopadnie nas choroba wysokościowa. W tym przypadku wszystko ma swój czas. O tym jak budować społeczność, pisałam ostatnio tutaj. 

O czym zatem pamiętać, kiedy rozpoczynamy swoją przygodę z budowaniem społeczności? Obojętnie czy jest to budowanie społeczności wokół osoby czy tematu, poniższe rady powinny się sprawdzić u każdego z Was.

  1. Miej stałe miejsce komunikacji

Już na wstępie powinniśmy wybrać przestrzeń, gdzie nasza grupa może być na bieżąco z tym co się u nas dzieje. 

Obojętne czy będzie to któryś (lub kilka) z kanałów w mediach społecznościowych czy mailing. A może stała przestrzeń eventowa? Miejsce wybierasz w oparciu o to, gdzie znajdują się ludzie, którzy Cię interesują, jakie masz dostępne zasoby i cele. W tym wszystkim najważniejsza jest konsekwencja. 

Chaos, czyli kiedy raz publikujesz na profilu na Facebooku, potem nagle wysyłasz mailing, a następnie robisz relację na Instastories, może okazać się zbyt drogi. Na początku najlepiej jest wybrać mniej kanałów, ale dobrze je zagospodarować, niż starać się być na każdej platformie. 

2. Bądź systematyczny

Komunikacja z Twoją społecznością powinna iść w kierunku budowania nawyku, a ten powstaje poprzez regularność. Codziennie udostępniając materiały przyzwyczajasz innych do tworzonych przez Ciebie treści. Systematyczność jest tutaj niezbędna.

Potrzebę regularności zauważyłam nawet po swoim otoczeniu. Osoby, które regularnie obserwuję na Instagramie, jeżeli jednego dnia nic nie opublikują w swoich Instastories mocno mnie zaskakują. Zastanawiam się, dlaczego nic nie opublikowały. Sama widzę potrzebę dowiedzenia się, co u nich aktualnie się dzieje. I to jest właśnie ich siła!

Współpracuję z Venture Cafe w Warszawie, w trakcie którego prowadzę autorskie wywiady pt. Women! i jest to jedno z wielu mniejszych wydarzeń, które w sumie tworzą ten projekt co miesiąc. Od niedawna także office hours, w trakcie których udzielam porad jak komunikować swoją firmę. 

W trakcie Women! rozmawiam z absolutnie wyjątkowymi kobietami o ich początkach w biznesie, największych lekcjach i celach. Organizatorzy od początku postawili na budowanie społeczności wokół tego projektu. Wszyscy zainteresowani wiedzą, że spotkania odbywają się w tym samym miejscu, zawsze w ostatni czwartek miesiąca. 

Jeżeli ktoś pyta o rekomendację ciekawych wydarzeń z obszaru innowacji w Warszawie, wiadomo, że zawsze mogę coś zaproponować.

Dlatego systematyczność, systematyczność i jeszcze raz systematyczność 🙂

3. Stwórz symbol identyfikujący społeczność

A tych symboli w naszym codziennym życiu jest mnóstwo. Dobrze wszystkim znane nadgryzione jabłko Apple czy łyżwa Nike. Świetna w mojej ocenie była współpraca Martyny Wojciechowskiej z marką W. Kruk. Najbardziej podobała mi się kolekcja Freedom – skrzydła, kompas, jastrząb. Symbole, które z jednej strony mają swoje znaczenie, a z drugiej każdy z nas może nadać im swoje.

Jednocześnie pięknie wiążą się one z osobowością ambasadorki. Jej codzienną pracą, motywacjami. Posiadając taką biżuterię dana osoba może odnaleźć to, czego jej brakuje w swoim życiu lub zademonstrować, co jest dla niej ważne.

6 rzeczy, o których warto pamiętać przy tworzeniu społeczności

 
4. Wyraźnie komunikuj swoje wartości

Początki budowania społeczności zazwyczaj są łatwe. Wiemy, co jest dla nas ważne, co nami kieruje. Z czasem obserwuję, że następuje kryzys. Z jednej strony może się nam wydawać, że przecież tak dużo o tym mówimy, że już więcej nie potrzeba. Wszyscy doskonale to wiedzą – przecież są wokół nas. Jednak tutaj zapominamy, że mogą dość nowe osoby, dla których warto pewne rzeczy powtarzać.

6 rzeczy, o których warto pamiętać przy tworzeniu społeczności

 

Z drugiej strony zdarza się, że te wartości się zacierają. Coś, co dla nas było na początku ważne powszednieje. Nie jest już czymś tak wyjątkowym. A nieraz wartości mogą ulec przekształceniu i odbiegają od pierwotnej wersji. To właśnie wtedy pojawiają się zarzuty w stylu: “sprzedał/a się”, “już nie jest taka/taka jak kiedyś”.

Zachęcam by obserwować swoją komunikację w tym czasie. Stale podkreślać co jest ważne dla nas, co motywuje. A kiedy zajdzie w nas zmiana, odważnie o tym powiedzieć. To zawsze uczciwsze i gotowe na dialog podejście.  

5. Daj się wyrazić i słuchaj opinii

Społeczność to nie jest komunikacja jednostronna. To dialog i warto od początku mieć tego świadomość. Społeczność wymaga od swoich twórców otwartości na informację zwrotną. Na to, że nie zawsze wszystkim będzie pasować to, co akurat robimy, ktoś będzie miał swoje oczekiwania i nieraz dosadnie będzie nas o tym informował.

Z drugiej strony taka społeczność to najlepsza z możliwych grup testowych. Szczególnie jeżeli w pierwszej kolejności wyślesz do konkretnych osób informację, że są tymi, którzy mogą sprawdzić jak coś działa na początku. Przed szerszą dystrybucją. To dla nich może być duże wyróżnienie, a dla Ciebie feedback co przypadło im do gustu, a co należy poprawić. 

W takiej sytuacji możesz liczyć nieraz na brutalną szczerość. Jednak kiedy posłuchasz ich sugestii i je wdrożysz, zyskasz oddanych użytkowników. Dasz im poczucie sprawczości. Współtworzenie to szalenie angażujący element.

6 rzeczy, o których warto pamiętać przy tworzeniu społeczności

 
 6. Organizuj spotkania

Nic nie zastąpi spotkania człowieka z człowiekiem. Mimo ogromnej liczby platform komunikacyjnych, większość z nas chętnie spotka się z innymi w tzw. “realu”. Obserwuję to na co dzień i widzę, że mimo, że osoby rozmawiają ze sobą poprzez komunikatory, spotkanie na żywo pozwala im poruszyć zagadnienia, które wykraczają poza dotychczasową tematykę. 

Człowiek jest istotą społeczną i często w trakcie konferencji ma poczucie przynależności do danej społeczności. Eventy potrafią mocno zintegrować, otworzyć oczy na inne możliwości współpracy, porozmawiać bardziej otwarcie. 

Jak je zorganizować przeczytasz tutaj i tu

Budując swoją społeczność spróbuj stworzyć jej takie warunki, by mogła się spotkać. Czy to poprzez otwarcie nowego sklepu, czy premiery nowej aplikacji, a może poprzez hackathon. Tutaj masz mnóstwo możliwości. Testuj i sprawdzaj, która u Ciebie zadziała najlepiej. A jeżeli nie chcesz robić tego sam – napisz 🙂 

 

Jak budować społeczność wokół marki by sprzedawać więcej?

Jak budować społeczność wokół marki by sprzedawać więcej?

Od zawsze wierzyłam w grupy. To właśnie w nich porusza się tematy ważne, ciekawe, nieraz intrygujące. Ufałam, że to właśnie za nimi stoi siła i patrząc na to, jak wygląda współczesny biznes – nie myliłam się. Opłaca się budować społeczność! 

Kiedy spojrzymy na najlepiej działające firmy, szczególnie te, kierujące swoją ofertę do klienta indywidualnego, to zauważymy, że wszystkie dążą do tego by budować społeczność wokół swoich produktów.

Poprzez różne aktywności starają się przyciągnąć i zatrzymać nas, jak najdłużej przy sobie. Dlaczego? Pisząc wprost – budowanie społeczności się opłaca! W tym materiale przedstawię Ci dlaczego i dam wskazówki, o czym pamiętać, kiedy będziesz tworzył własną.

Budować społeczności to znaczy przeznaczyć na to czas… dużo czasu!

Nawet bardzo dużo czasu. Nie stanie się to z dnia na dzień, tak jak z dnia na dzień nie zyskuje się przyjaciela. A często właśnie w stronę budowania tej relacji idzie tworzenie społeczności, jeżeli opieramy ją na wybranej osobie.

Patrząc na przeróżne marki zobaczymy, że w dużym stopniu kierowane są one do kobiet. Powód? Stoi za tym mnóstwo czynników, ale kluczowym wydaje się tutaj  potrzeba budowania więzi. Przynależności. Kobiety częściej przyznają się, że lubią i chcą być częścią grupy niż mężczyźni – co nie znaczy, że oni tego nie robią.

Kiedy spojrzymy na grupy na Facebooku, to od razu zauważymy, jak dużo jest tam kobiecych organizacji. Umożliwiają one rozmowę, wymianę opinii, dzielenie się swoimi przemyśleniami. Bo właśnie w ten sposób kobiety nawiązują prawdziwe relacje – rozmawiając. Im intymniejsze i trudniejsze tematy są poruszane, tym silniejsza więź się między nimi tworzy.

Potrzeba więzi jest jedną z czterech, które sprawiają, że gospodarka działa w taki, a nie inny sposób. Warto uwzględnić ją przy tworzeniu swoich kampanii komunikacyjnych.

W jaki sposób budować społeczność wokół marki?

Obserwując najróżniejsze społeczności zauważyłam, że można wyróżnić dwa modele ich tworzenia.

Pierwszy – oparty jest na personal brandingu lidera.

Drugi – gromadzi innych wokół wspólnych tematów.

Jak budować społeczność wokół marki by sprzedawać więcej

Jak powstaje pierwszy model?

Tutaj pierwsze miejsce zajmuje lider. Osoba, która swoją charyzmą, pasją i zaangażowaniem przekonuje innych do siebie, do tego w co wierzy, co jest dla niej ważne.

Taki człowiek bardzo mocno podkreśla swoje wartości i z czasem zaczyna gromadzić wokół siebie osoby, które mają podobne. Taka osoba może ich inspirować i edukować.

Ten model wiąże się także z naszym poszukiwaniem role model. Osób, które mogłyby być wzorem do naśladowania, do których można by się odnosić, za kim podążać. Nieraz taka osoba jest dla nas punktem odniesienia – „Tak, chcę być podobny do niej/niego!”.

W jaki sposób pracować nad swoim personal brandingiem by budować społeczność przeczytacie tutaj i tutaj

Im bardziej wiarygodne, spójne i ciekawe wydają się te osoby, tym liczniej przyciągają innych. Minusem takiego modelu budowania społeczności jest  tzw. „czynnik ludzki”. Z jednej strony wymóg dużej świadomości tego, że inni patrzą na to co robimy i wpadki nie zawsze mogą nam pomóc. Z drugiej strony, trzeba wyczuć moment, kiedy nie ważne jest kto jest liderem w tym projekcie. Zaczyna on żyć swoim własnym życiem. Wtedy ma on szansę przetrwać nawet bez osoby, która za nim stoi. 

Kolejnym krokiem jest rozpoznanie potrzeb powstającej społeczności. Zrozumienie ich motywacji i obaw. Wtedy już tylko maleńki krok dzieli nas od stworzenia produktu, czyli próby monetyzacji i skalowania swoich wartości.

Można zarabiać na wystąpieniach, spotkaniach, konsultacjach – jednak dopiero skala daje realne możliwości rozwoju. Spójrzcie na tzw. influencerów. Nie ograniczają się tylko do tworzenia materiałów w swoich kanałach social media, a wprowadzają produkty, które są w pierwszej kolejności adresowane do ich społeczności. I to zwykle ona jest pierwszym ich testerem, nabywcą, a następnie ambasadorem.

Ubrania, książki, restauracje, kosmetyki, biżuteria. Tych produktów jest naprawdę dużo. Im dłużej się temu przyglądam, tym bardziej zastanawiam się co sprawia, że produkt się przyjmie.

Jak budować społeczność wokół marki by sprzedawać więcej

Dla mnie genialnym przykładem jest Anna Lewandowska. Mistrzowsko prowadzi swoją społeczność z zespołem. W KRS znalazłam informacje o sześciu spółkach, ale produktów ma dużo więcej. To, co bardzo rzuca się w oczy to spójność i komplementarność tego, co wprowadza. Przekąski, kawiarnia, centrum sportowe, wyjazdy i obozy sportowe, aplikacja treningowa, ubrania i dodatki dla dzieci, a ostatnio także własne kosmetyki. Nic dziwnego, że Magazyn “Wprost” w tym roku jej majątek wycenił na 231 milionów złotych.

Można domniemywać, że małżeństwo jej pomogło. Na pewno dało zupełnie inny start. Jednak jest mnóstwo znanych żon piłkarzy, a nie odniosły takiego sukcesu biznesowego. W moim odczuciu nie budują społeczności wokół siebie, jak wspomniana wyżej Anna, której wyniki finansowe mówią same za siebie.

Drugi model budowania społeczności

Nie skupia się ona bezpośrednio na człowieku, który niczym słońce przyciąga inne planety krążące wokół niego. Tutaj ważny jest temat i istotne zagadnienie dla wybranej grupy.

To podejście bardzo mocno sprawdzi się w biznesie typu B2B. Kluczem jest zdefiniowanie problemów interesującej nas grupy i przygotowanie takiego produktu, który będzie na nie odpowiadał.

Może nim być wydarzenie, które zorganizujesz, książka, ebook. Cokolwiek, co uznasz za najlepsze w danej sytuacji.

Jedną z takich społeczności tworzyliśmy dla Hubraum – szczegóły poznacie tutaj.

Temat, jak budować, rozwijać i tworzyć produkty wokół społeczności jest mi szczególnie bliski, dlatego pewnością będę go rozwijać na stronach tego bloga. Jeżeli myślisz o tym dla swojej firmy – napisz. Postaram Ci się pomóc.